poniedziałek, 26 grudnia 2016

Pół wieku temu

Szyfry to  polski film psychologiczny z 1966 roku, wyreżyserowany przez  Wojciecha Jerzego Hasa (ur. 1 kwietnia 1925 w Krakowie, zm. 3 października 2000 w Łodzi)  polskiego reżysera filmowego, scenarzystę i producenta.

Akcja „Szyfrów” rozgrywa się w Paryżu, Krakowie i jego okolicach, w pierwszej połowie lat sześćdziesiątych XX wieku. Tadeusz (Jan Kreczmar) , emigrant z Polski, odwiedza w Paryżu swoją kuzynkę, Helenę Kunicką (Irena Horecka), z którą dzieli się informacjami z kraju. Dostaje on list od zatroskanego stanem matki starszego syna, Maćka (Zbigniew Cybulski), który nie daje Tadeuszowi spokoju i sprawia, że emigrant postanawia odwiedzić dawną ojczyznę. Była żona Zofia (Irena Eichlerówna) mimo upływu czasu nie potrafi pogodzić się ze śmiercią młodszego syna. W ostatnim roku wojny Jędrek został zabrany z mieszkania przez gestapo i ślad po nim zaginął. Obłąkana kobieta wierzy, że jej syn nadal żyje. Po przyjeździe do Krakowa, Tadeusz podejmuje działania mające na celu rozwikłanie zagadki śmierci Jędrka. 

Obawiałam się produkcji sprzed pół wieku, ale jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Film spełnia wszystkie kryteria „dobrego filmu” : świetna gra aktorska i scenografia, ale także oczywiście sama fabuła, która do końca trzyma w napięciu, a zakończenie zostawia lekki niedosyt. Polecam wszystkim maniakom filmów czarno-białych . 

Informacje zaczerpnięte z:
*filmweb.pl
*wikipedia.pl

piątek, 23 grudnia 2016

Świąteczne życzenia

Wspaniałych świąt Bożego Narodzenia
spędzonych w ciepłej, rodzinnej atmosferze,
samych szczęśliwych dni w nadchodzącym roku
oraz szampańskiej zabawy sylwestrowej! 


niedziela, 18 grudnia 2016

Moje spotkanie z operą

16 grudnia miałam przyjemność zasiąść na widowni Teatru Wielkiego w Warszawie. Na scenie przedstawiana była opera pt:”Czarodziejski flet”

”Czarodziejski flet” to dwuaktowa opera w języku niemieckim z librettem Emanuela Schikanedera i muzyką Wolfganga Amadeusa Mozarta. Współczesna wersja wyreżyserowana przez Suzanne Andrade i Barriego Kosky, pod batutą Piotra Staniszewskiego.

Opera bardzo mi się podobała... kiedy miałam zamknięte oczy i mogłam wsłuchać się w piękny operowy śpiew wybitnych artystów. Nowoczesne animacje zmieniały drastycznie obraz całego przedstawienia. Królowa Nocy, znana ze swojej słynnej arii, przedstawiona była jako mechaniczny pająk. Reżyser chciał stworzyć coś dla osób w różnym wieku, a powstała animowana kreskówka z „jakąś” muzyką. W mojej opinie jest to zbyt nowatorskie podejście do twórczości tak wielkiego kompozytora jakim był Wolfgang Amadeus Mozart.


Nasuwa się zatem pytanie: Czy warto dodawać coś do tak wspaniałego dzieła sztuki?